Pogoda nie pozwala mi sie cieszyć

Nie potrafię siedzieć cicho, w samotności. Zauważyłam że gdy tylko kogos przy mnie nie ma to zaczynam sie przejmować, martwić wszystkim. Dlatego wordpress jest moim „pamiętnikiem” gdzie moge sie wyżalić, pochwalić i pocieszyć wpisami innych ludzi.

Miałam dzisiaj sie zebrać, iść na zakupy i zacząć ten dzień z uśmiechem na twarzy. Jednakże wstałam zmęczona, opuchnięta i zmartwiona nawałem pracy który mnie czeka. Teraz oderwałam sie na chwile aby odpocząć od termodynamiki i chemii fizycznej która tylko na mnie patrzy i woła „ucz się bo będzie źle”. Nawet nie mam apetytu żeby zjeść śniadanie, wzięłam tylko lecytynę w tabletkach żebym mogła się jakoś skupić i wypiłam jogurt, oraz moje uzależnienie czyli kawę. Zrobiłam sporo zadań, aż byłam z siebie dumna i teraz nawet nie boje sie tego tygodnia bo wiem ze starałam się jak mogłam aby wszystkiego się bardzo dokładnie nauczyć.

Spędziłam wspaniały weekend z chłopakiem. W sumie nie weekend tylko piątek. Kupiliśmy wino, zrobiliśmy sobie obiad, legowisko z poduszek i zaczęliśmy oglądać komedie aby mi poprawić humor. Zawsze gdy spędzam tak czas czuje ze mogę wszystko i ze wszystko się uda.

Ledwo co zaczęłam studia a już schudłam 2 kg, co jak dla mnie jest bardzo dużo gdyż minął dopiero 2 tydzień mojej nauki. Wydaje mi sie że do sesji zimowej zniknę całkowicie. Ale co ja moge poradzić jak nie moge nic przełknąć bo nawet nie mam kiedy. Postanowiłam więc że zwolnię tępo, ile zrobię tyle zrobię, nie będę się martwiła przyszłością na która i tak nie mam wpływu.

Reklamy

Leniwy weekend

Niby juz rok akademicki się zaczął, pierwszego kolosa mam już w ten wtorek, ale jakoś nie mogę się zmusić do pracy na coś więcej niż tylko nauka na kolosa. Termodynamika techniczna nie jest taka prosta jak każdy mówił, całki oznaczone, nieoznaczone, trochę fizyki i człowiek już się gubi. Tym bardziej taki człowiek po biochemie. Chociaż wczoraj moj chłopak umilił mi wieczór i siedzieliśmy razem w domku przy świecach oglądając różne głupoty i śmiejąc sie z nich. Przy nim i w takich momentach zapominam o całym stresie.

Nauka nauka, co z tego że sie naucze jak ze stresu wszystko zapomnę. Jestem pewna że mam wszystko w małym paluszku. Każde zadanie rozwiązane, teoria nauczona, szczęśliwy długopis jest. Wystarczy tylko troche szczęścia i moze zalicze tego kolosa. Moje przeziębienie już powoli ustępuje, z czego sie bardzo ciesze bo nie lubie być chora. Zawsze jak wyjde gdzieś ze znajomymi kończy sie to moja choroba, nie wiem czemu ja mam takiego pecha.

Już nie moge sie doczekać świat i tego nastroju, wigili z moja kochana rodzina, choinki a nawet za moimi braćmi którzy ciagle mi dokuczają. Kocham ten okres. Następnie bedzie sylwester, prawdopodobnie spędzony w Krakowie, później moje urodziny które spędze z moim chłopakiem i sesja która, mam nadzieje, zdam

Zima idzie wielkimi krokami

Przez te parę dni myślałam ze zamarznę, nie dosć ze nie wzięłam zimowej kurtki do Krakowa to jeszcze padało. Oczywiście studia okazały sie ciężkie i to bardzo. Myślałam ze ten okres juz mam za sobą, bo ponoć pierwszy rok jest najgorszy. Termodynamika techniczna, chemia fizyczna oraz maszynoznawstwo, gorzej juz być nie może. Jeszcze na dodatek złapało mnie przeziębienie. Katar nie pozwala spać w nocy przez co ciągle chodzę niewyspana i zła. Chociaż tyle, że już niedługo (za trzy tygodnie) pojadę do ciepłego domku na 5 dni. Wygrzeje sie, odpocznę, pewnie tez pouczę. Miałam plany aby w tym roku akademickim być pilna, uczyć sie na bieżąco nie robić sobie zaległości jak na pierwszym semestrze. Mam nadzieje ze zdam egzaminy w pierwszych terminach bo jeśli nie to będę miała tylko 4 dni wolnego, a dla mnie to żaden odpoczynek po ciężkim semestrze.

Moje samopoczucie uległo zmianie na lepsze, jakoś staram sie nie przejmować tym wszystkim. Myślę, że jak będzie tak ma być. Stres tylko szkodzi zdrowiu, sama sie o tym przekonałam na pierwszym semestrze. Wszystkim nowym studentom powtarzam aby sie uczyli i nie przejmowali, najważniejsze jest zdrowie bo ma sie je jedno.

Czarny protest – za czy przeciw

Dzisiaj jest ten dzień, kiedy kobiety mogą wyrazić swoje zdanie. Pokazać że nie są tylko maszynami do rodzenia dzieci a później do ich wychowywania. Trzeba mówić o tym problemie głośno, gdyż czasami władze zapominają o tym ze jesteśmy wolne.

Czy ja jestem za czy przeciw? Sama nie wiem, są plusy i minusy tej całej sytuacji. Z jednej strony aborcja powinna być wskazana w przypadkach kiedy dziecko zagraża życiu matki albo dziecko może sie urodzić z wadami które uniemożliwiają mu dalsze funkcjonowanie w życiu czy też grozi to śmiercią po narodzeniu. Myślę że „czarny protest” jest konieczny, aby pokazać nasza siłę i to że nie damy innym ludziom decydować o naszym życiu. Przecież każda z nas w przyszłości chce być matka i nie sądzę żebyśmy chciały patrzeć na śmierć naszego dziecka w męczarniach. Nie mowie tutaj o takich sytuacjach kiedy dziecko rodzi sie np. z zespołem Downa, ponieważ jest to choroba która, według mnie, daje szanse na w miarę normalne życie.

Kolejnym przypadkiem, w którym zgadzam sie z czarnym protestem, jest gwałt, a raczej dziecko które z tego gwałtu może sie urodzić. Ja nie mogłabym patrzeć na dziecko, która powstało dzięki zniszczeniu kobiecej psychiki. Kobiety po takim zdarzeniu nie moga normalnie funkcjonować w społeczeństwie, boja sie zbliżenia, maja traumę i w najgorszych przypadkach zamykają sie w sobie i dostają depresji. Samo patrzenie na to dziecko rodzi ból którego mężczyźni nie są w stanie doświadczyć w żaden sposób.

Też nie chce żeby doszło do takiej sytuacji że kobieta kłamie że została zgwałcona tylko po to aby usunąć niechciana ciążę, a pewnie takie sytuacje tez by miały miejsce. Dlatego trzeba się dobrze do tego przygotować, dokładnie zbadać osobę dotkniętą gwałtem i sprawdzić czy taka sytuacja miała miejsce.

Myślę wiec, że „czarny protest” jest potrzebny aby pokazać, że kobiety maja własna wole oraz prawa które nie mogą być im odebrane.

Znowu zaczynam studiowac 

Wakacje minęły mi jak jeden dzien, a najgorsze jest to, że nic ciekawego nie zrobiłam. Chciałam podróżować po Polsce z moją miłością, ale również zabrakło nam finansów. Jedyna wycieczka na jakiej byłam to był jednodniowy wyjazd do Warszawy.

Zaczynam studia znowu i co najgorsze strasznie się ich boję. Boję się że sobie nie poradzę,  wyższe roczniki straszna nas, że będzie bardzo ciężko. Nawet nie wiem czy im wierzyć bo jak ostatnio tak mówili to zaliczyłam 2 semestr bez żadnej poprawki. Cieszyłam się wtedy jak dziecko, chciałam pracować w swoim małym mieście,  ale jednak nie było pracy bo wszyscy licealiści pozajmowali miejsca.

Teraz siedzę w Krakowie, tak studiuje w jednym z najpiękniejszych miejsc w Polsce i jestem z tego bardzo dumna. Może nie studiuje medycyny, ale uczę się tego co kocham i co sprawia mi przyjemność,  a o to w tym wszystkim chodzi. To jest pierwsza rzecz a w sumie miejsce które sprawią że jestem szczęśliwa. Druga, już tym razem osoba, jest mój chłopak, który studiuje na tej samej uczelni co ja i wspiera mnie w ciężkich chwilach.

Pamiętajcie, że życie to nie jest tylko sama nauka, trzeba się cieszysz z tego co się ma i znosić z duma wszystkie przeciwności losu. 

Nowy początek

Często wydaje mi się, że nic mi się nie udaje. Jestem bardzo strachliwa i często, czasem niepotrzebnie, się stresuje. Zbyt bardzo ufam ludziom i wierzę, że mają względem mnie szczere intencje, ale później zostaje sama na lodzie ze swoimi problemami. Mam oczywiście swojego chłopaka, który zawsze we mnie wierzy i stara się abym zawsze była szczęśliwa. 

Pewnie zastanawiacie się po co to pisze i dlaczego akurat tutaj, a wiec dam Wam tą odpowiedź. W więc, tutaj będę opowiadać swoje życie, swoje przejścia. Bedę odreagowywać pisząc, gdyż czesto ludzie mówią mi, ze łatwo sie denerwuje i wyżywam sie na nich. Tu właśnie dam upust swoim emocjom, dzięki czemu nie bede ranić swoich bliskich oraz poznam nowe osoby ktore maja podobne podejacie do zycia jak ja.